Jakiś czas temu miałem okazję obejrzeć program telewizyjny, który odnosił się przede wszystkim do niechlubnej książki Dana Browna pt.: "Kod Leonarda da Vinci". Program nadawany w jednej z komercyjnych oraz mocno opiniotwórczych stacji telewizyjnych miał za zadanie zdyskredytowanie powieści o jakiej mowa, a konkretnie jej głównych wątków o podłożu faktologicznym.
Pamiętam wypowiedź księdza, który pełnił w filmie rolę przedstawiciela Kościoła Katolickiego, a przy okazji i żarliwego oponenta wszelkich kwestii odbiegających od dogmatu Nowego Testamentu.
Cóż, w sumie postawa taka nie ma co dziwić trzeźwo myślącego widza - koniec końców każdy światopogląd ma coś do powiedzenia, a nie byłby światopoglądem jeśli nie miałby rzeszy wyznawców, których należy zachować w łonie swoich doktryn i dogmatów.
Oprócz wielu wymijających odpowiedzi, prób zmiany wątku, a także ucieczek do wyrwanych z kontekstu fragmentów pism apokryficznych, ów ksiądz przytoczył jeden przykład, który dość istotnie wyrył się w mojej pamięci. Mianowicie, duchowny starał się szydzić z pism gnostyków, a jednym z przywołanych przykładów była postać Jezusa, który jakoby zamienił się z Szymonem Cyrenejczykiem rolami podczas drogi krzyżowej na Golgotę. W dalszej części tej opowieści ksiądz z ironią przytoczył dalszy rozwój zdarzeń rzekomo opisany w apokryfach o tym jak Jezus śmiał się widząc swój sprytny manewr podmiany, z którego nikt nie zdawał sobie sprawy oprócz niego samego.
Znałem tę opowieść i wiedziałem, że nie do końca tak ona opisywała całą tą historię, która została na potrzeby Kościoła, jak i samego programu, wyciągnięta, a w zasadzie krwawo wyrwana z całego kontekstu. Temat zostawiłem, o filmie zapomniałem. Jak się okazało nie na długo, ponieważ co jakiś czas cała ta historyjka dała się słyszeć w różnych felietonach i programach telewizyjnych, a także powtarzana była w różnym kontekście w publikacjach książkowych jak i na łamach prasy.
Najgorsze w tym całym harmidrze medialnym odnoszącym się do zamiany postaci podczas drogi krzyżowej, było źródło o nazwie Internet, które skutecznie wprowadzało jeszcze większy zamęt, zupełnie bez prób podparcia się fundamentalnymi pismami, jakimi przecież były same apokryfy. Komentarze internautów z różnych rejonów świata, w różnych opracowaniach na ten temat, wskazywały jasno, że niewielki promil osób wypowiadających się w tejże kwestii, zna apokryfy, historię czasów ich spisywania, oraz zaznajomiła się z tematyką Gnozy i gnostycyzmu.
Widząc prace różnorakich autorów w w/w temacie, postanowiłem i ja, poniższym opracowaniem, dorzucić parę groszy bazując na źródłach dostępnych dla każdego czy to w wersji papierowej czy elektronicznej.
Życzę więc przyjemnej lektury, a wnioski - jak zwykle - pozostawiam Państwu.
Szukając odpowiedzi na temat podmiany osoby Jezusa na Szymona Cyrenejczyka podczas drogi krzyżowej na Górę Czaszki, należy przytoczyć fragment, który jest źródłem całego zamieszania, a także wskazać "winnego", który bez strachu głosił w tej materii swe herezje.
W tym celu musimy sięgnąć do VII kodeksu biblioteki z Nag Hammadi, drugiego tekstu pod nazwą "Druga nauka (logos) Wielkiego Seta" (Wielki Set to Chrystus - a precyzyjniej, Chrystus to inkarnacja Seta - według nauki jednej z najważniejszych gmin gnostyckich, Setian), w którym głos zabiera sam Chrystus. Oto on:
" Ja zaś byłem w samej paszczy lwa... Nie wydano mnie im, tak jak oni myśleli. W ogóle przecież nie cierpiałem. Tamci próbowali mnie męczyć, i umarłem, (ale) nie w rzeczywistości, lecz (tylko) na pozór, abym nie doznał przez nich pohańbienia... Nie doznałem żadnego pohańbienia i nie lękałem się tego, co mnie miało przez nich spotkać... Cierpiałem zaś (tylko) wedle ich zapatrywania i ich wyobrażenia, aby żadne słowo o nich nie musiało już zaginąć. Moja śmierć bowiem, o której myśleli, że nastąpiła, zasadza się (tylko) na ich błędzie (plane) i ślepocie, jako że gwoździami przybili oni swojego człowieka do swojej śmierci. Ich wgląd (ennoia) nie widział mnie bowiem, gdyż byli oni głusi i ślepi. A gdy to uczynili, samych siebie osądzili. Widzieli mnie wprawdzie i męczyli, (ale) ktoś inny - ich ojciec - był tym, który wypił żółć i ocet. Nie ja byłem tym, którego obili trzciną. Kim innym był ten, który niósł krzyż na swych barkach, mianowicie Szymonem. Kim innym był ten, któremu założyli koronę cierniową. Ja zaś radowałem się na wysokościach z (rzekomego) bogactwa archontów i z nasienia ich błędu (i) ich próżnej sławy. I śmiałem się z ich niewiedzy..." (1)
Oprócz Setian, pogląd o zamianie mężczyzn, dominował także u jednego z pierwszych gnostyków I wieku n.e., a mianowicie u Bazylidesa. O tym, że Bazylides otwarcie nauczał o sobowtórze Jezusa na Golgocie, dowiemy się tylko z pism jakie pozostawili po sobie pierwsi ojcowie Kościoła (np. Tertulian "Przeciw wszelkim herezjom", Klemens Aleksandryjski "Stromata (Kobierce)"), wszelkie całościowe opracowania zaginęły na przełomie dziejów.
Patrząc na powyższy tekst, biorąc jednocześnie pod uwagę, że przynajmniej dwie gminy gnostyckie wyznawały pogląd o zamianie Jezusa na Szymona, należy postawić pytania, na które postaram się znaleźć odpowiednie wskazówki oraz odpowiedzi.
1) O czym dokładnie mówi nam powyższy fragment
2) Kim jest Szymon wspomniany w tekście?
3) Kim byli Setianie oraz Bazylides i dlaczego aż tak bardzo zostali znienawidzeni przez pierwszych Katolików?
Na dwa pierwsze pytania postaram się poszukać odpowiedzi w jednym opracowaniu. Do zgromadzeń gnostyków odniosę się w osobnym tekście.
Aby móc zrozumieć o czym opowiada nam powyższy fragment musimy zagłębić się w gnostyczne pojmowanie świata, a przynajmniej spróbować przybliżyć sobie nauki na temat człowieka i jego natury w wyobrażeniach gnostyków.
A więc o kim opowiada Jezus? Pierwsze skojarzenie jakie przychodzi nam do głowy to osoby odpowiedzialne za kaźń Jezusa, a także jego kaci. I po części jest to prawda, jednakże musimy pamiętać o alegorycznym i metaforycznym przesłaniu tekstów apokryficznych i ewangelicznych. Właśnie na takim odczytywaniu tekstów koncentrowali się pierwsi chrześcijanie oraz wspomniani gnostycy i to samo musimy zrobić teraz i my.
Tekst rozpoczyna się od enigmatycznej wypowiedzi " Ja zaś byłem w samej paszczy lwa...", aby móc zrozumieć dalszy ciąg, niezmiernie ważnym jest abyśmy przez chwilę zatrzymali się przy tym pozornie nic nie znaczącym opisie oraz przy symbolice lwa.
![]() |
| Symboliczne przedstawienie ewangelisty św. Marka. Tu także jako herb Wenecji. |
Lew to zwierze bardzo często pojawiające się w wielu systemach religijnych, filozoficznych czy mitologicznych. Wczesne chrześcijaństwo, wbrew powszechnej opinii, zapożyczało bardzo wiele składni metaforycznych od gnostyków różnych gmin. Jednym takich zapożyczeń niewątpliwie jest symbolika lwa. Spójrzmy na początek co o tym zwierzęciu mówią nam niektóre dzisiejsze opracowania:
"Lew - (...) Uchodzi za króla zwierząt Ziemi (obok Orła, jako króla ptaków); jego wizerunek stanowi powszechnie używany symbol, najczęściej o znaczeniu solarnym lub w ścisłym związku ze światłem, zapewne ze względu na jego moc, złocistą barwę i przypominającą promienie Słońca grzywę; związek ze światłem wyraża również legenda przypisująca mu właściwość nie zamykania nigdy oczu. Kolejne cechy kształtujące jego symboliczne znaczenie to odwaga, dzikość i przypisywana mu mądrość.(...) W Chinach i Japonii lew, podobnie jak smok, uchodził za istotę broniącą przed demonami - często pełnił funkcję symbolicznego strażnika świątyni. Również świątynie egipskie, babilońskie i asyryjskie często były strzeżone przez rzeźby przedstawiające lwy - zwłaszcza jako (często skrzydlate) hybrydy lwio-ludzkie - sfinksy. (...) Biblia wspomina lwa często - występuje zarówno w pozytywnym , jak i negatywnym znaczeniu symbolicznym: Bóg przypomina lwa w swej mocy i sprawiedliwości , plemię Judy porównywane jest z lwem, sam Chrystus nazwany jest Lwem Judy; z drugiej jednak strony również diabeł łączony jest z drapieżnym lwem. Średniowiecze widziało w lwie symbol zmartwychwstania Chrystusa, m.in. ze względu na wyrażany przez wielu autorów pogląd, że lwy rodzą się martwe i po trzech dniach budzone są do życia tchnieniem swego ojca. (...) Do negatywnego , groźnego aspektu lwa odnoszą się średniowieczne przedstawienia, ukazujące lwy pożerające ludzi - co najczęściej stanowi symbol zgubnych , groźnych albo karzących mocy. Równie negatywne znaczenie ma moc lwa w przedstawieniach lub mitologicznych opowieściach o walkach z lwami i polowaniach na lwy. w których lew - jako reprezentant nieokiełznanej dzikości - zostaje pokonany przez herosa (Herakles, Samson). Lew uskrzydlony jest atrybutem i symbolem ewangelisty Marka. (...) Lew jest 5 znakiem Zodiaku; jego żywiołem jest ogień." Leksykon symboli Herdera
„W większości mitologii lew był symbolem ziemi i świata podziemnego, przeciwieństwem orła. Lwy były symbolami bogiń i bogów: Hekate, Ops, Kybele, Artemidy, Sechmet, Isztar, Dionizosa i Afrodyty. Zwierzęta te symbolizowały także siłę i zagrożenie. Zabicie lwa było pierwszą pracą Heraklesa. W Egipcie lew miał opiekować się Nilem, gdyż w gwiazdozbiór Lwa wchodziło Słońce podczas wylewów. Zwierzę to utożsamiane było z deszczem, stąd częste jego przedstawienia na fontannach (m.in. w pierwszej Świątyni Jerozolimskiej, na Dziedzińcu Lwów w Alhambrze), a także na naczyniach związanych z wodą (greckich wazach i zegarach wodnych). W wielu kulturach lew to symbol słońca i ognia. Jest on atrybutem Mitry i Westy. W Mykenach znajduje się Lwia Brama ozdobiona wizerunkami słonecznych lwic. Zwierzę to często było przedstawiane, gdy pokonuje stworzenia nocy i mroku (np. sarny, łanie, dziki, byki). Ciało lwa było częścią wielu mitycznych hybryd np. sfinksa, Gryfa, mantikory i chimery.
W Starym Testamencie lew był
symbolem dwuznacznym, stworzeniem budzącym jednocześnie strach i szacunek,
zarówno łagodnym, jak i krwiożerczym. Straszliwą naturę tego zwierzęcia
zwycięża prorok Daniel, wrzucony przez
króla babilońskiego do lwiej jamy, a także siłacz Samson, którego jedną
z pierwszych oznak mocy było zabicie gołymi rękami lwa (analogia do greckiego Heraklesa). Lew był symbolem biblijnego pokolenia Judy, z którego wywodzili się m.in.
król Dawid i Jezus Chrystus. Jerozolima zwana jest przez Izajasza lwem
Boga. Zwierzę to jest w Biblii także symbolem odwagi. Lwy były często
przedstawiane jako strażnicy z racji swej siły i czujności. Tron króla Salomona ozdobiony
miał być rzeźbionymi przedstawieniami tych stworzeń. Bóg jest przedstawiany
jako lew nad zdobyczą nie lękający się pasterzy.
Biblia ukazuje lwa także jako symbol zła, np. w Księdze Psalmów. Lwem
nazywana jest Niniwa, miasto wrogie Izraelowi.
Chrześcijaństwo
Skrzydlaty lew – symbol Świętego Marka i Wenecji
Chrześcijaństwo
Skrzydlaty lew – symbol Świętego Marka i Wenecji
W chrześcijaństwie lew jest symbolem zmartwychwstania – w średniowieczu
wierzono, że lwięta rodzą się martwe i po trzech dniach są ożywiane przez swego
ojca. Wizerunek ryczącego lwa często obrazuje Sąd Ostateczny. Zwierzę to jest także symbolem czystości
(wierzono, że dziewice mogą bez obaw podchodzić do tego
drapieżnika)..
Skrzydlaty lew jest symbolem Świętego Marka Ewangelisty. Jego wizerunek przyjęła za
swój herb Wenecja. Lew wyobraża zarówno Chrystusa, jak i Szatana. Na to drugie przedstawienie miały wpływ
prześladowania chrześcijan i ich śmierć w paszczach tych zwierząt na rzymskich
arenach. Chrystus zaś w Nowym
Testamencie jest nazwany 'lwem z plemienia Judy'.
Zwierzę to jest symbolem Świętego Hieronima.
Gdy Hieronim pewnego razu nauczał,
podszedł do niego lew z cierniem w łapie. Święty pomógł zwierzęciu, które odtąd
stało się jego sługą i obrońcą (o podobnych przypadkach lwiej wdzięczności
piszą m.in. Pliniusz Starszy i Aulus Gellius)” Wikipedia.pl
Czego nie odnajdziemy w słownikach, to fakt, że gminy
gnostyckie z rejonu basenu morza śródziemnego jak i kultury znacznie bardziej
oddalone miejscem i czasem, wyznawały pogląd aby charakter człowieka, a konkretniej
jego naturę oraz wytyczne jakimi kieruje się w życiu, symbolizować w postaciach
zwierząt, gdzie lew odzwierciedlał emocje i wszelkie kwestie z ich
przejawianiem się związane.
Gnostycy przyrównywali cechy człowieka do zwierząt, ponieważ natura ludzka do pewnego stopnia nie odbiega naturze dzikiego zwierzęcia, w tym także cechom charakterystycznym u lwa. W mitologiach każdego regionu świata, zawsze odnajdujemy istoty, które są przedstawiane jako pół człowiek pół Bóg. Każde ze zwierząt powiązane z człowiekiem ma za zadanie wskazać, czym charakteryzuje się dany bożek lub Bóg ( co niekoniecznie jest zgodne z opisami przedstawicieli nauki akademickiej, którzy nie zawsze rozumiejąc z czym mają do czynienia, lubują się w podpinaniu wszystkiego pod religię i jej różnorodne aspekty, począwszy od celebracji, a na interpretacji postaci bożków skończywszy). W tych samych mitycznych obrazach społeczności ludzkiej znajdujemy przedstawienia dzielnych ludzi, którzy walczą ze strasznymi zwierzętami lub mieszańcami pomiędzy różnymi gatunkami królestwa zwierząt. Oczywiście, można mitologie (każdą) potraktować jako zbiór bajek i regionalnych podań; można je odczytywać dosłownie i nie poszukiwać części wspólnych pomiędzy nimi samymi w różnych częściach naszego globu; można także - co dość modne ostatnio – podkreślać, że mity to rzeczywiste historie, a wszelkie fantastyczne zwierzęta i ich hybrydy to stworzenia pochodzące z eksperymentów genetycznych bliżej nieokreślonych ras kontrolujących ludzkość z kosmosu… Można bardzo wiele, jednakże najlepiej odpowiedzi szukać w tekstach źródłowych z zamierzchłych czasów oraz w podaniach ludzi przekazujących sobie niejednoznaczne opowieści ustnie, z ojca na syna, po dzień dzisiejszy, a przede wszystkim uwierzyć w możliwości symbolicznego i metaforycznego tworzenia historii przez ludzi dużo bardziej mądrzejszych od nas, które mają nam wskazywać obieranie właściwych ścieżek w życiu. Ścieżek na których będą czaić się potwory i dzikie zwierzęta naszych lęków, przywar, przyzwyczajeń, tradycji i wszystkiego czego powinniśmy się wyzbyć i z czym przyjdzie nam walczyć na drodze do poznania siebie.
Właśnie tym jest m.in. lew w przedstawieniu gnostycznym i co za tym idzie w omawianym fragmencie tekstu.
![]() |
| Herkules mocujący się z lwem. Francisco de Zurbaran |
Gnostycy przyrównywali cechy człowieka do zwierząt, ponieważ natura ludzka do pewnego stopnia nie odbiega naturze dzikiego zwierzęcia, w tym także cechom charakterystycznym u lwa. W mitologiach każdego regionu świata, zawsze odnajdujemy istoty, które są przedstawiane jako pół człowiek pół Bóg. Każde ze zwierząt powiązane z człowiekiem ma za zadanie wskazać, czym charakteryzuje się dany bożek lub Bóg ( co niekoniecznie jest zgodne z opisami przedstawicieli nauki akademickiej, którzy nie zawsze rozumiejąc z czym mają do czynienia, lubują się w podpinaniu wszystkiego pod religię i jej różnorodne aspekty, począwszy od celebracji, a na interpretacji postaci bożków skończywszy). W tych samych mitycznych obrazach społeczności ludzkiej znajdujemy przedstawienia dzielnych ludzi, którzy walczą ze strasznymi zwierzętami lub mieszańcami pomiędzy różnymi gatunkami królestwa zwierząt. Oczywiście, można mitologie (każdą) potraktować jako zbiór bajek i regionalnych podań; można je odczytywać dosłownie i nie poszukiwać części wspólnych pomiędzy nimi samymi w różnych częściach naszego globu; można także - co dość modne ostatnio – podkreślać, że mity to rzeczywiste historie, a wszelkie fantastyczne zwierzęta i ich hybrydy to stworzenia pochodzące z eksperymentów genetycznych bliżej nieokreślonych ras kontrolujących ludzkość z kosmosu… Można bardzo wiele, jednakże najlepiej odpowiedzi szukać w tekstach źródłowych z zamierzchłych czasów oraz w podaniach ludzi przekazujących sobie niejednoznaczne opowieści ustnie, z ojca na syna, po dzień dzisiejszy, a przede wszystkim uwierzyć w możliwości symbolicznego i metaforycznego tworzenia historii przez ludzi dużo bardziej mądrzejszych od nas, które mają nam wskazywać obieranie właściwych ścieżek w życiu. Ścieżek na których będą czaić się potwory i dzikie zwierzęta naszych lęków, przywar, przyzwyczajeń, tradycji i wszystkiego czego powinniśmy się wyzbyć i z czym przyjdzie nam walczyć na drodze do poznania siebie.
Właśnie tym jest m.in. lew w przedstawieniu gnostycznym i co za tym idzie w omawianym fragmencie tekstu.
Koniec cz. I
Łukasz Sołtysiak
1. Kurt Rudolph "Gnoza"



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz